Podobnie jak na Rolland Garros, pusty kort. Zjawiskowe kolory, Zieleń zadbana, dziwna czerwień rzucając cienie na trawę przy zachodzie słońca.
Pomyślałem, tu jest bezbłędnie, jednak na tym korcie, piłka nie zawsze trafia w pole czy linie. Czasami pojawia się błąd. O i tu może być błąd, jest błąd, jak w matematyce, pojęcie– błędu kardynalnego. Później odkryłem film dokumentalny. Historia Wimbledonu. Obłędne kolory lat sześćdziesiątych, ciepłe, przytulne, dobre kolory. Fabuła jest nie skomplikowana. Utytułowany trener starannie rysujący na tablicy szkolnej kredą, kreśląc, tłumacząc jak piłka przelatuje, kiedy powstają rotacje...
Piotr Jaros